Zdrajcy kłamią, kłamcy zdradzają...

Wywiad dla tygodnika Pasmo.

Pasmo: Dlaczego napisałeś tę książkę? Czy istnieje zapotrzebowanie na śledzenie współmałżonka?
Marcin Popowski: Poradnik ten jest esencją moich 15-letnich doświadczeń w zawodzie detektywa, żeby uniknąć tendencyjności i dać sprawie spojrzenie okiem męskim i kobiecym, napisałem go z dziennikarką Iwoną L. Konieczną.
Poza wieloma sprawami kryminalnymi, prowadziłem również te związane z niewiernością. Przyglądając się z boku, pękającym jak mydlane bańki związkom, ale i towarzyszącej im tragedii związanej z rozbiciem rodziny, postanowiłem pomóc potrzebującym. Każda zdrada to dramat kilkorga osób, nieraz rozpisany na pokolenia. Zdrada rujnuje świat dzieci, deprawuje, demoralizuje ofiary zdrady. Odbiera zaufanie do ludzi i wiarę w siebie. Brudzi i plugawi, wpycha w szaleństwo oraz nędzę.
Dopóki seksualna niewierność będzie oficjalnym powodem co czwartego rozwodu w Polsce a w praktyce niemal każdego rozwodu, dopóty będzie zapotrzebowanie na kontrolę partnera.
Czy to jest podręcznik, dzięki któremu uchowamy się przed zdradą, czy też tylko ją zdemaskujemy?
Umówmy się, że wina jest partnera, który poszedł do łóżka z inną osobą. Co nie zamyka sprawy, gdyż małżeństwo (związek) stanowi układ naczyń połączonych. I chociaż raczej nie podpisze się pod tym żaden modny psycholog, to w życiu jeden partner zwykle ponosi współodpowiedzialność za powody romansu swego małżonka. Ja więc przyjmuję za pewnik, że problem zdrady częściowo jest na własne zamówienie.
Myślę, że lektura pozwoli tym, którzy podejrzewają zdradę, szybko ją wychwycić i podjąć stosowne działania prewencyjne, a innym zapoznać się z różnymi historiami życia i po pewnej analizie własnego życia uchować się przed zdradą.
Rozumiem, że gardzisz zdradą...
Ja zdradę – rozumiem. Jest ona jedną z lokomotyw ewolucji oraz istotną przeszkodą na drodze większości związków… Bo w sensie biologicznym człowiek nie został stworzony do monogamii. Dlatego jestem odległy od ocen moralnych. Gardzić mogę ludźmi, którzy nie potrafią zachować się z klasą post factum.
Czy sprzyja zdradzie Internet, smsy i inne cuda natury?
Z moich obserwacji wynika, że bardzo. Nie tylko samej zdradzie, ale i podtrzymywaniu wcześniej nawiązanych relacji. Technika przyspiesza podjęcie decyzji, której w innych okolicznościach, może po głębszym zastanowieniu nie podjęlibyśmy. Nie zdziwię się jak niebawem jakiś psycholog napisze książkę na temat nowo odbudowanych związków i zdradzie, dzięki portalowi Nasz Klasa.
A co powinno wzbudzić czujność kobiety na tyle, by pomyśleć o wynajęciu detektywa? Po czym poznać, że jest się zdradzaną?
Symptomów jest wiele. Ale fachowca warto wezwać zawsze, gdy mąż nagle zmienia swoje zachowania seksualne, gdy zaczyna znikać z domu na całe dnie czy noce, gdy w jego nawykach, hierarchii wartości, sposobie bycia zachodzą raptowne zmiany, gdy zaczyna bez okazji kupować kwiaty lub skąpić pieniędzy na dom.
Chciałbym przy tej okazji podkreślić, że najwięcej sygnałów ostrzegawczych dostarcza kobietom intuicja i zawsze namawiam kobiety, aby ufały sobie i swoim przeczuciom. Rzadko, ale zdarzało się, że mężczyzna podejrzewany o zdradę okazał się czysty jak łza. Ale i on niewątpliwie był już niedaleko od myśli o zdradzie.
Czy zwykle zdrada kończy się rozwodem, czy niekoniecznie?
Jestem przeciwnikiem rozwodu, zwłaszcza w polskich warunkach, przy bardzo powierzchownym zabezpieczeniu praw procesowych stron. Rozwód to duże ryzyko. Kompromis najmniej boli i najmniej kosztuje: nawet uszczerbki na honorze są wtedy mniejsze, a miłość własna łatwiej się leczy. Szczególnie odradzam składanie pozwu tuż po odkryciu niewierności, bez dystansu do sprawy. Taka akcja zwykle kosztuje kobietę więcej niż naprawa związku i wybaczenie. Niektóre panie wynajmują detektywa po to, aby oszacował, jakie trwałe lub nieodwracalne szkody dla ich małżeństwa może wyrządzić skok męża w bok. Nie przejmują się zdradą jako taką, martwią ich jedynie możliwe konsekwencje. Znałem panią, która „pilotowała” poprzez detektywa romans męża, który nie miał przyszłości…, a sama tymczasem robiła karierę w ich firmie, przejmowała po cichu jego obowiązki oraz pola decyzji.
W mojej pracy 60 % spraw kończyło się na wokandzie sądowej, reszta zawalczyła o swój związek.

Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiał
Jacek Krawczyk

Źródło: http://pasmo.pl/

Wróć