Recenzja książki

Tygodnik Fakty i Mity

Na rynku wydawniczym debiutuje pierwszy profesjonalny poradnik dla pań, które albo zostały zdradzone, albo myślą, że zostały zdradzone, albo chcą wkroczyć na sądową ścieżkę i zarobić... Na swojej wierności i mężowskiej niewierności. Co tam, panie, w monogamii? Weźmy jedną z nowszych opinii, wygłoszoną przez eksperta w temacie. Według profesora Bogusława Pawłowskiego, antropologa pracującego na Uniwersytecie Wrocławskim, jesteśmy genetycznie zaprogramowani na poligamię. Znaczy się – ludzka samica wiąże się z pantoflarzem, który zaopiekuje się dzieciątkami radośnie poczętymi z nieodpowiedzialnym, za to ponętnym macho. A samcowi jest wszystko jedno – chce zaliczyć jak największą liczbę bab. Jak takiego upilnować?

Zdaniem profesora, kreujemy się na monogamistki i monogamistów, ponieważ tak wypada, a społeczeństwo nie akceptuje odstępstwa od norm. Także tych w praktyce nieprzestrzeganych. Stąd potrzeba publikacji takich jak wspomniana na wstępie. Tytuł: „Porady na zdrady. Kłamcy zdradzają, a zdrajcy kłamią, czyli podstawy detektywistyki dla żon i narzeczonych”. Autorzy: Iwona Konieczna, dziennikarka śledcza; Marcin Popowski, detektyw, specjalista od rozwodów i sądowego podziału majątku. Wszak wiadomo – głównym zajęciem prywatnych detektywów jest śledzenie niewiernych małżonków. W książce znajdziemy listę cech potencjalnych zdrajców, zobrazowane okoliczności, które szczególnie sprzyjają skokom w bok, i poradnictwo – co robić, żeby partnerowi nie chciało się w bok skakać. A przynajmniej nie tak prędko. Autorzy wyjaśniają, jak wyjść na swoje, kiedy pożycie oficjalnie się rozpadnie. Tłumaczą, jak zdobyć „fanty”, które przydadzą się w sądzie. Wszystko z uwzględnieniem polskich przepisów. A przyznać trzeba, że szykowanie się do ostatecznego, sądowego starcia z niewiernym małżonkiem przypomina już wyprawę na wojnę. Do dyspozycji mamy: lokalizator GPS z mikrofonem, czyli urządzenie służące do monitorowania trasy przejazdu samochodem, które wysyła SMS-y informujące, gdzie przebywa nasze autko wraz z zawartością; niewielkie, dyskretne cacko monitorujące komputer, które zapisuje wszystkie odwiedzane strony, wysłane e-maile, hasła, rozmowy prowadzone na komunikatorach internetowych itd.; zestawy podsłuchowe „słyszące” na odległość kilkuset metrów do zainstalowania w gniazdkach kontaktowych; podsłuchy podrzucane (jak sama nazwa wskazuje, podrzuca się je w wybrane miejsce i już działają); minikamery ukryte w długopisach; testery na obecność spermy na bieliźnie... Itp., itd. Podobno od miłości do nienawiści jeden krok. Dobrze, że po latach poświęceń jest szansa odegrać się na niewdzięcznym pasożycie i puścić go z torbami. A później kolejnego... i kolejnego...

JUSTYNA CIEŚLAK

Wróć