Recenzja książki

Portal kobietapuszysta.pl

"Kłamcy zdradzają, a zdrajcy kłamią" (*)... zatem biada facetom wszelkiej maści, biada facetom zamiarowo paskudnym, biada wszelkim pseudo - zdobywcom, biada amantom internetowym, biada latami zaobrączkowanym i biada tym, co dopiero są "przed"! Albowiem kobiety mają już do swej dyspozycji prawdziwą broń, która - świadomie i zgodnie ze wskazówkami autorów poradnika użyta - może uratować niejedną niewiastę przed krachem w relacjach damsko - męskich i innymi tragediami ze złych związków wynikających.

Oto poradnik, który na samym wstępie mocno mnie rozgorączkował, doprowadził do stanu wrzenia emocji i przekopania umysłu w odnajdywaniu zaszłych zdradliwych historyjek rodem z najbliższego otoczenia, a także zmusił mnie do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: czy rzeczywiście kobiety są skazane na zdradę? Oczywiście, pada ostrzeżenie "przed paranoją, zazdrością patologiczną oraz spiralą podejrzeń, która sama się napędza"(**). Ale opisane przypadki są zatrważające, a sposób dochodzenia do prawdy i sama prawda... w odczuciach może podjeżdżać pod scenariusze wenezuelskich seriali... ale to w rzeczy samej nie jest "Wojna Kobiet"... lecz prawdziwe życie.

Każdy rozdział to wielkie odkrywanie detektywistycznych "sztuczek", ale i poznawanie "głosu rozsądku": czasem warto zaprosić detektywa, czasem adwokata, speca od mediacji czy też terapeutę - nie każde "fatalne zauroczenie" musi kończyć się rozwodem czy też rozpadem związku, niszczeniem tego co wspólnie zostało zbudowane i zaczynaniem życia na nowo - od kompletnego zera. Ale czy warto tkwić w bagnie, co prawda oczyszczonym mocą wybaczenia, pod pretekstem utrzymania zgromadzonego majątku? Myślę, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi - decyzję należy pozostawić zainteresowanym stronom i nie poddawać tego ocenie... Czy facet, który zdradził raz - nie zdradzi po raz drugi? To już ryzyko kobiety, która takowego ancymona z winy wyCIFowała, napasła i znowu wpuściła do swego domu, a co za tym idzie - także łoża, chyba że bytowanie pod wspólnym dachem uwarunkowane zostało na podstawie umowy typu zatrudnienie na stanowisku ogrodnik z prawem do osobnego legowiska, wiktu i opierunku...

Uważam, że jest to współczesna księga podstaw bezpieczeństwa kobiet. W szczególności zwróciłam uwagę na zasady "rozbebeszania" faceta w portalach randkowych. Czy jest tym, za kogo się podaje? Czy kobieta ma z założenia być "damą serca" czy ofiarą? Czy czasem nie jest to typ "troisty" - czyli wieloprofilowiec? Czy będąc z jedną - nie kolekcjonuje nagich fot innych? Nie umawia się z kilkoma jednocześnie? Cóż, byłam świadkiem przyciągnięcia takiego oszusta przez znajomą. Wiedziała, że typek randkuje dalej, chociaż oficjalnie zadeklarował związek właśnie z nią. Nie chciała tego jednak widzieć, a bynajmniej odrzucała fakty. Nie pomogło walentynkowe znalezisko w postaci seksownej bielizny, której nigdy zresztą nie dostała - przyjęła podarunek w postaci kosmetycznych pierdów oferowanych przez domokrążców. Nie odpuściła nawet wtedy, gdy "zleciła" przyjacielowi tropienie grzesznika i wynik śledztwa potwierdził, że zwodzi inne. Żywiła, ubierała i utrzymywała. Trzy lata. Pewnego dnia przypadkiem znalazła drugi telefon. Rzuciła pajaca. Szybko omamił inną - naszaklasa.pl to rzeczywiście miejsce idealne do zdobywania informacji. Na fotkach - niesamowita przemiana z gołodupca na faceta z kasą. Szkoda, że nie z własną - ale nieszczęsnej laski. Wiadome jest, że nadal mamił inne - lecz "nowa" nie chciała nic słyszeć. Szybko została otulona w welon i przyozdobiona obrączką. Idę o zakład, że na koszt własny... Biedna szczęśliwa nieszczęśnica...

Poradnik polecam. Jest świetny. Od początku... do końca.

Dorota Zgutka

Źródło: http://www.kobietapuszysta.pl/recenzja/porady-na-zdrady-marcin-popowski-iwona-l-konieczna

Wróć