Tajemnicza kradzież akt sprawy porwania Olewnika

Dziennik "Polska"

Znów zamieszanie wokół sprawy zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Nocą z piątku na sobotę włamano się do domu mecenas Jolanty Turczynowicz-Kiryłło broniącej policjantów oskarżonych o niedopełnienie obowiązków służbowych w sprawie Olewnika

Z jej domu skradziono laptopy i ważne dokumenty. To kolejne tajemnicze zdarzenie wokół tej najgłośniejszej ostatnio zbrodni.

Jak ustaliła "Polska", już od trzech lat o rzetelne przesłuchanie w tej sprawie bezskutecznie zabiega jeden z kluczowych dla sprawy świadków. Chodzi o Jerzego Godlewskiego, prywatnego detektywa, który pomagał rodzinie Olewników. Godlewski wielokrotnie chciał przekazać całą swoją wiedzę prokuratorom. Prokuratorzy nie byli tym jednak zainteresowani.

- Już w 2006 roku zadzwoniłem do prokuratora z Olsztyna, który prowadził tę sprawę, i poprosiłem, by mnie przesłuchał - opowiada "Polsce" Jerzy Godlewski. - Zapytał, na jaki adres ma mi wysłać wezwanie. Podałem ten adres, ale przez rok nie dostałem żadnego wezwania. Po roku zadzwoniłem ponownie do tego samego prokuratora i sytuacja się powtórzyła.

Godlewski został przesłuchany dopiero latem 2008 roku, po dwóch latach starań. Wezwanie nastąpiło po interwencji u ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Wówczas sprawę prowadził już zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej w Sopocie.

Jak mówi Jerzy Godlewski, prokurator w pewnym momencie przerwał przesłuchanie i odmówił dalszego protokołowania zeznań dotyczących znanych osób, które odegrały negatywną rolę w tej sprawie. Godlewski wskazywał m.in. na świadka, którego zeznania pozwoliłyby w tej sprawie postawić zarzuty detektywowi Krzysztofowi Rutkowskiemu. Także tego świadka nie przesłuchano do dziś. Zamiast prokuratorów, dotarli do niego przestępcy i próbowali go zastraszyć i zmusić, by nigdy nie składał w tej sprawie zeznań.

Jak ustaliliśmy, Godlewski przekazał tę wiedzę w trakcie innych przesłuchań. Wówczas wszczęto przeciwko niemu kilkanaście spraw o składanie fałszywych zeznań. W ciągu dwóch lat wszystkie te sprawy zostały umorzone, jednak zeznania detektywa nie zostały również przesłane do prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie zabójstwa Olewnika.

Prokuratura nie wyjaśniła również związku sprawy Olewnika z zatrzymaniem Marcina Popowskiego, drugiego prywatnego detektywa, który pomagał rodzinie Olewników. Popowski i dwaj pomagający mu policjanci trafili do aresztu po tym, jak zwrócili uwagę na nieprawidłowości w działaniach specjalnej grupy operacyjnej powołanej w Komendzie Głównej Policji do wyjaśnienia sprawy Olewnika. Szef tej grupy w 2006 roku twierdził, że to Popowski uprowadził Olewnika, by wspólnie mogli wyłudzić pieniądze od rodziny za jego uwolnienie.

- W tej sprawie jest zbyt dużo tajemniczych zdarzeń, aby można było mówić o przypadkach - mówi Zbigniew Wassermann, poseł PiS z komisji śledczej. Według niego dla pełnego wyjaśnienia okoliczności uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika konieczne jest zbadanie działań podejmowanych w tej sprawie przez prokuratorów.

 

Leszek Szymowski

 

Źródło: http://polskatimes.pl/stronaglowna/145697,tajemnicza-kradziez-akt-sprawy-porwania-olewnika,id,t.html

Wróć