Olewnikowie obawiają się, że Grzegorz K. kontaktował się z porywaczami

policyjni.pl

Czy Grzegorz K. były szef grupy badającej sprawę porwania Krzysztofa Olewnika mógł umyślnie kierować śledztwo na fałszywy tor? - Mogło tak być - mówi Danuta Olewnik. Nie można tego wykluczyć biorąc pod uwagę nowe fakty które ujrzały światło dzienne. Kilka dni temu Grzegorz K. usłyszał zarzut sprzedawania informacji służbowych grupie przestępczej z Łomży.

Grupa operacyjno - śledcza została powołana do życia w 2004 roku. Na jej czele stanął mł. insp. Grzegorz K. z CBŚ. Zadaniem zespołu było odnalezienie porywaczy Krzysztofa Olewnika. - W trakcie śledztwa K. cały czas lansował wątki samo uprowadzenia, cały czas próbował udowodnić współudział rodzinie - mówi Marcin Popowski, detektyw zajmujący się sprawą porwania Krzysztofa.

Z relacji rodziny porwanego wynika, że Grzegorz K. od samego początku szukał dowodów potwierdzających powiązania rodziny z Krzysztofem. Zbierał dokumenty, robił wywiady środowiskowe na temat każdego członka rodziny. - Chciał znaleźć dowód, że rodzina jest w to zamieszana - dodaje Danuta Olewnik.

Grzegorz K. do 1999 roku miał być naczelnikiem wydziału kryminalnego w Łomży. Po likwidacji województwa dzięki swoim znajomościom udało mu się zdobyć stanowisko w Komendzie Głównej Policji. Jak wynika z relacji jednej z osób, które znały Grzegorza K., w 2000 roku mł. insp. K. zaczął pojawiać się nieregularnie w pracy. Jego nieobecności miały być spowodowane nadużywaniem alkoholu. W śród kolegów z pracy Grzegorz K. miał pseudonim "psychotrop" - wiązało to się z jego irracjonalnym zachowaniem. W 2002 roku został przeniesiony do Komendy Stołecznej Policji. Po sprawie tzw. Magdalenki wrócił do KGP. W 2004 roku trafił do wydziału kryminalnego CBŚ, gdzie chwilę później został szefem zespołu mającego ująć porywaczy Olewnika.

W piątek 15 maja 2009 roku Grzegorz K. usłyszał zarzuty ujawniania, w zamian za korzyści majątkowe, tajemnicy służbowej. Ponadto prokuratura zarzuciła policjantowi, że w ubiegłym roku podżegał do produkcji środków odurzających. - Zarzuty nie dotyczą sprawy Krzysztofa Olewnika, którą ten policjant się zajmował - powiedział nam wczoraj Mariusz Sokołowski z KGP. Grzegorz K. miał w latach 1998 - 2008 współpracować z grupą łomżyńską na której czele stał Sławomir W. ps. "Generał". Grupa ta specjalizowała się w obrocie środkami odurzającymi, napadami i podpaleniami. W trakcie dochodzenia prokuratorzy ustalili też, że grupa działała tak długo dzięki powiązaniom korupcyjnym z policją i prokuraturą. Wielokrotnie sprawcom udawało się zbiec z miejsca zdarzenia czy też wyprzedzić ruchy policji dzięki informacjom od kreta w szeregach policji.

Grzegorz K. umyślnie utrudniał śledztwo | wideo


Osobą Grzegorza K. i grupą której był szefem interesował się wynajęty przez rodzinę Olewników detektyw Marcin Popowski. Ojciec porwanego Krzysztofa prosił detektywa o sprawdzenie kim są ludzie, którzy mają za zadanie odnalezienie porywaczy. W trakcie prowadzenia swojego śledztwa Popowski - jak twierdzi - stał się niewygodny dla K. Detektyw został zatrzymany pod zarzutem kupowania informacji od prowadzących sprawę, posiadanie narkotyków oraz dwóch granatów. Miał on też mieć związek z samym porwaniem się Olewnika.

W styczniu 2007 roku po dziewięciu miesiącach aresztu Popowski wyszedł na wolność. Ciążą jednak na nim dwa akty oskarżenia. Jeden z 2006 roku - 27 zarzutów, głównie dotyczących nakłaniania policjantów do przekroczenia obowiązków, czyli przekazywania mu informacji. Drugi akt oskarżenia z 2008 roku obejmuje 17 zarzutów - również wyciąganie informacji policyjnych, ale też między innymi posiadanie narkotyków, i wykonywanie czynności detektywa bez licencji. Bo Popowski stracił licencję po zatrzymaniu w 2006 roku. A zatrzymywał go Grzegorz K. Czy zatem można mu wierzyć?

Czy Grzegorz K. umyślnie kierował sprawę na boczny tor? Czy umyślnie lansował tezę o samo uprowadzeniu bądź o przewiezieniu Olewnika do Austrii? Czy kroki podjęte przez K. miały na celu ochronę porywaczy? Nie ma na to dowodów, ale gdy dziś dowiadujemy się o współpracy Grzegorza K. z grupą "generała" nie możemy wykluczyć, że miał on też kontakt z porywaczami Olewnika.

Źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosc/1,80708,6626132,Olewnikowie_obawiaja_sie__ze_Grzegorz_K__kontaktowal.html

Wróć