Wspólnie czy osobno?

Na kłopoty Popowski

Wspólne konto w banku świadczy o małżeńskim zaufaniu i równości. Ale czy zawsze tak jest? Kłopoty mojego klienta Dariusza zaczęły się od momentu gdy jego żona poznała innego mężczyznę i postanowiła z nim odejść. Nie tylko go porzuciła ale również zabrała pieniądze znajdujące się na wspólnym koncie. Darek czuje się oszukany nie tylko przez żonę ale i bank w którym znajdowały się oszczędności. Dlaczego przez bank? Postanowił zlikwidować wspólny rachunek gdy zorientował się, że żona może zniknąć razem z gotówką. I tu zaczęły się problemy. Konto założone przez oboje małżonków zlikwidować można tylko razem. Gdyby mój klient dokładnie zapoznał się z zasadami na jakich prowadzone są wspólne rachunki, zapewne nie skierowałby tylu gorzkich słów pod kierunkiem banku. Jego pracownicy postąpili zgodnie z regulaminem. Nie są oni władni do oceniania sytuacji rodzinnych swoich klientów.

To dla Dariusza sytuacja była wyjątkowa. Wraz z ukochaną małżonką ulotnił się dorobek jego życia. Na koncie zostało przysłowiowe parę groszy, takich na otarcie łez. Żona Darka i tak była łaskawa. Mogła zrobić debet. Ponieważ wyjechała za granicę, Dariusz wzywany byłby do wyrównania brakującego salda. Bank ma prawo zwrócić się o zapłatę do któregokolwiek ze wspólników. Wspólne konto założyli ze zwykłego wygodnictwa. Wydawało się, że łatwiej jest oszczędzać na wspólnym rachunku. Sytuacja taka wydawała się również praktyczna gdy jedna ze stron jest chora lub nieobecna. Gdy zabrakło pieniędzy można było pobierać je swobodnie, bez żadnego upoważnienia. Gdyby żona Darka miała pełnomocnictwo do dysponowania jego kontem mógłby on w każdej chwili odebrać jej to prawo. Gdy małżonkowie są współwłaścicielami konta każde z nich ma takie same uprawnienia i jeden drugiemu nie może zabronić ich wykonywania.

Wspólny rachunek bankowy wymaga zaufania do drugiej osoby. Wydawałoby się, że w rodzinie takie zaufanie jest największe.

 

Marcin Popowski
Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć