Wakacyjne sekty - stara plaga!

Na kłopoty Popowski

Na zbliżające się wakacje czekamy z utęsknieniem. Szczególnie młodzież, dla której to najpiękniejszy okres w roku. Podczas wakacji, z dala od rodziców - nasze pociechy zaczynają czuć się dorosłe, chcą wyeksponować własną dojrzałość. Szczególnie pełnoletnia młodzież wymusza na rodzicach niezależność. Na to czekają przedstawiciele różnych sekt, dla których wakacje to czas werbunku.

Słowo "sekta" (od łac. "secare" - odcinać, odrąbywać) - oznacza "grupę religijną, która oderwała się od któregoś z wielkich Kościołów panujących, wielkiej religii, czy grupę izolującą się od ogółu społeczeństwa, silnie akcentującą rolę przywódcy.

Dla wielu z nas jest to puste nic nie znaczące z słowo. Są jednak rodzice, dla których przepełnione jest ono łzami, goryczą i rozpaczą. Do sekty może wciągnąć naszą córkę lub syna zarówno przyjaciel, sympatia jak i nowo poznana koleżanka czy kolega. Większość wchodzi do takiej organizacji nieświadomie. Są werbowani w czasie wakacji, na pielgrzymkach, koncertach. Wielkie imprezy gromadzące tysiące młodych ludzi i są najlepszym miejscem werbunku.

Dlatego tak ważna jest ostrożność w kontaktach z nowymi znajomymi, którzy proponują inny styl życia i myślenia.

Już pierwszy kontakt z grupą otwiera całkowicie nowe widzenie świata (tzw. przeżycie kluczowe). Według sekty obraz świata jest bardzo prosty, w grupie znajduje się wszystko, czego do tej pory na próżno szukano. Grupa ma mistrza lub przywódcę, Ojca, Guru, "Króla" lub największego myśliciela, który jedynie posiada całą prawdę i często jest czczony jak Bóg.

Bacznie przyglądajcie się towarzystwu w jakim przebywa wasze dziecko, starajcie się poznać jego nowych znajomych, żądajcie informacji na temat imprez, na które chodzi. Dużo rozmawiajcie o sektach, o ich ciągle rosnącej aktywności. Przybliżajcie swoim dzieciom postać przywódcy sekty, który przypisuje sobie rolę pośrednika między Bogiem a resztą członków wspólnoty, narzuca własną teologię i normy zachowania, często jego działanie zmierza do wyłudzenia pieniędzy lub zawładnięcia całkowicie psychiką członków sekty. Wasz przeciwnik to mistrz w manipulowaniu ludźmi, doskonały psycholog, człowiek pająk, który potrafi cierpliwie czekać. Jak pajęczyną oplata mądrymi słowami, robi "pranie mózgu" a kiedy już uzależni od siebie młodego człowieka-groźbą i szantażem wymusza posłuszeństwo. Musimy również zdawać sobie sprawę z tego, że uwolnić się od sekty jest bardzo trudno. Niewielu osobom to się udaje. A ci, którzy tego dokonali jeszcze długo żyją w lęku, muszą się nauczyć żyć od nowa.

Jak oni to robią?

Stosują techniki transowe (mantrowanie, hipnozę, kontrolę oddechu), narkotyki (LSD) lub oszustwo. Mogą wywołać w człowieku silne przekonanie o rzeczywistym kontakcie z Bogiem. Przekazują doktryny sekty, w atmosferze absolutnej pewności racji grupy i totalnego błędu jej przeciwników. Psycho-manipulacje stosowane przez sektę prowadzą w końcu do radykalnej zmiany osobowości ofiary, co przeraża rodzinę i daje początek ostremu konfliktowi.

Skutki przynależności do sekt i kultów:

- destrukcja zdrowia psychicznego a nierzadko i fizycznego,

- całkowita zależność adeptów od grupy przy zniszczeniu związków rodzinnych i społecznych, lęk i nieumiejętność życia w społeczeństwie, utrata majątku, pracy, szkoły.

Sekta jest środowiskiem hermetycznym i ciężko się zbliżyć do jej członków a tym bardziej przeniknąć do środka organizacji.

Tragicznym przykładem działań sekt np. w USA było w roku 1993 samospalenie członków sekty Davida Koresha. Agenci biura do spraw alkoholu, tytoniu i broni (ATF-Alcohol, Tobacco, Firearm) przeprowadzili szturm na siedzibę sekty Davida Koresha w Waco, bez pomocy oddziału antyterrorystycznego. Celem akcji było skonfiskowanie pokaźnego magazynu broni i materiałów wybuchowych na farmie Mount Carmel. Wywiązała się strzelanina, w wyniku której czterech funkcjonariuszy ATF poniosło śmierć a kilkunastu zostało rannych. Rozpoczęło się wielotygodniowe oblężenie prowadzone jednak nie przez ATF, a przez FBI. Negocjatorzy tej instytucji nie byli w stanie przekonać ,,dawidowców’’ do poddania się, wyczerpali wszelkie możliwości działania. Zdecydowano na wykorzystanie środków psychologicznych, zaczęto puszczać głośną muzykę tybetańską i palić nocą mocne światła. Miało to doprowadzić do zmęczenia członków sekty i ułatwić HRT (Hostage Rescue Team) wkroczenie na teren posesji. Efektem tych poczynań było popełnienie przez nich samobójstwa.

W 1996 roku na farmie w środkowej Montanie zabarykadowali się członkowie antyrządowej organizacji Freemen (Wolni Ludzie), którzy nie uznawali prawa Stanów Zjednoczonych. Stworzyli oni własną republikę, prawodawstwo, nie płacili podatków, wyłudzali pieniądze z banków, wysyłali listy z pogróżkami do miejscowych władz. Posiadali oni pokaźną ilość broni palnej, tak więc w przypadku bezpośredniego szturmu mogło dojść do tragedii. FBI przez 81 dni dążyła do ich aresztowania bez użycia siły, przy pomocy negocjatorów. Zastosowano podobne środki psychologiczne, jak w Waco. Funkcjonariusze z HRT byli często zmieniani, aby zminimalizować czynnik stresu i zmęczenia. Przez cały też czas specjalne grupy prowadziły rozpoznanie terenu, likwidowały wszelkie przeszkody i pułapki. W końcu, gdy antyterroryści zaatakowali, członkowie Wolnych Ludzi byli zbyt wyczerpani, aby móc się im przeciwstawić. Akcja zakończyła się sukcesem dzięki determinacji i cierpliwości FBI, dobremu wyszkoleniu HRT i doświadczeniom wyniesionym z Waco.

 

Marcin Popowski

Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy

Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć