Trafieni strzałą Amora!

Na kłopoty Popowski

 

„Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł albo zabrać do bram raju – ale zawsze gdzieś nas prowadzi”. – Paulo Coelho.


 

Jeszcze do niedawna z miłością kojarzył nam się pachnący bzami „królewicz” maj. Obecnie już w lutym obchodzimy święto miłości. Moda na walentynki przywędrowała do nas z gospodarką kapitalistyczną i wszystko wskazuje na to, że zagości na dobre. Miłości szukamy, niezależnie od wieku, za nią tęsknimy, jesteśmy jej spragnieni. Kochać i być kochanym to pragnienie każdego człowieka. I nie koniecznie trzeba być detektywem, żeby rozpoznać osobę ugodzoną strzałą Amora. Chodzimy z głową chmurach, patrzymy na siebie z zachwytem. Często jednak czar pryska i spadamy wtedy z obłoków. Moi klienci miłość przeklinają, bo ból spowodowany zdradą, odejściem ukochanej osoby uczynił z nich ludzi nieszczęśliwych. Marzyli o miłości aż po grób, a ona wymknęła się z pod kontroli. Poruszając się po uczuciowym gruncie detektyw bardzo często staje się lekarzem „duszy”. Wszak w tym momencie jego praca dotyczy najbardziej intymnych sfer życia ludzkiego – wierności, zdrady, lojalności wobec partnera. Dla zawiedzionych w swoich nadziejach osób wszystko staje się schematem – miłość, małżeństwo, życie. Patrząc się na rozpadające związki, zadaję sobie pytanie, czy miłość musi być cierpieniem? Myślę, że nikt tego nie wie, tak jak nie ma recepty na trwałe małżeństwo.

Miłość – temat pieśni, poematów, powieści i filmów. Dla niej porzucano rodziny, popełniano zbrodnie. I chociaż w dzisiejszych czasach nie przebiega tak burzliwie, nadal nadaje sens naszemu życiu. Miłość jest żywiołem przed którym trudno się obronić, wzruszeniem wywołującym rumieniec na twarzy, który jest wyrazem uczuć jakie żywimy. Na widok kogoś bliskiego, kogoś przez nas kochanego serce bije nam żywiej. Miłość jest fascynacją drugim człowiekiem, serdeczną bliskością dwojga ludzi, zrozumieniem i wzajemną troską. Wymaga wyrzeczeń, poświęceń, czasami przynosi cierpienie, bywa że komplikuje życie. Przeżywamy stresy, radości i smutki.

Wszyscy wiemy jak to jest kiedy w jednej chwili ktoś nabiera dla nas szczególnego znaczenia. Przeżywamy udrękę nadziei i niepewności, bezsenne noce i niespokojne dni. Żyjemy, jak w gorączce, „nie mamy głowy” do zajmowania się codziennymi sprawami. Możemy boso biegać po śniegu i śmiać się z byle czego. Nasze emocje biorą górę nad rozsądkiem. Żyjemy jak w transie, myśląc tylko o niej lub o nim.

Na moich oczach, jak mydlane bańki rozbijają się długoletnie związki zawierane z miłości. Jeden „skok w bok”, wakacyjny romansik, chwila zapomnienia i nie ma już mowy o wspólnym przejściu przez życie. Czasami z tych burz i zawirowań można wyjść obronną ręką. Pod warunkiem, że druga strona potrafi wybaczyć, zapomnieć. I wtedy od nowa na wspólne szczęście trzeba zapracować. O uczucie trzeba dbać, bo marnieje, jak nie podlewana roślina. Żadne zasady nie zagwarantują nam szczęścia w związku jeśli nie będziemy pamiętać, że jesteśmy razem dzięki miłości.

Dawniej by wyznać miłość ukochanej osobie, nie trzeba było używać słów. O uczuciu mówiły drobne prezenty, słowa wierszy i piosenek. Zakochani mieli do wyboru wiele tajemnych znaków i miłosnych symboli. Obecnie kiedy chłopcu podoba się dziewczyna, podchodzi do niej i zaprasza ją do kina lub na kawę. Czasami pyta wprost, czy nie chciała by z nim „chodzić”. Nikogo to nie dziwi i nie szokuje. Łatwiej wyrażamy swoje uczucia, ale życie stało się mniej romantyczne. Kochaniu towarzyszy istna burza hormonalna. Hormon miłości czyli fenyloetylamina powoduje, że zakochani żyją jak na rauszu. Nie jedzą, prawie nie śpią i patrzą na partnera przez różowe okulary. On jest piękny, świat zachwyca. Żyją w stanie przypominającym narkotyczny „odlot”. Niestety miłosne uniesienia muszą z czasem przeminąć bowiem na hormon miłości można się uodpornić. I nie pomogą czułe słowa ukochanego. Pary, które przetrwają nagły odpływ fenyloetylaminy mają szanse na przeżycie reszty życia razem. Stendhal powiedział, że „miłość podobna jest do gorączki, która przechodzi i mija niezależnie od naszej woli”, ale jeśli dzięki niej byliśmy szczęśliwi, a świat wydawał się nam piękniejszy, to warto było ją przeżyć.

A na wspólne szczęście trzeba wspólnie pracować Bernard Russel powiedział „w miłości mężczyzny i kobiety, jest coś bezcennego i można współczuć temu kto nigdy nie kochał”. Dlatego warto marzyć o wielkiej odwzajemnionej miłości. A gdy spotkamy takie uczucie pamiętajmy o okazywaniu sobie ciepła i czułości na co dzień. Doskonałą ku temu okazją są walentynki – święto zakochanych.

 

Marcin Popowski
Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy

Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć