Moje dziecko narkomanem!

Na kłopoty Popowski

Narkotyk - słowo, które wielu rodzicom spędza sen z powiek. Substancja głównie pochodzenia roślinnego powodująca zależnie od dawki; uspokojenie, euforię, zniesienie bólu, odurzenie lub sen. Nałogowe używanie prowadzi do narkomani, prowadzącej do zmian chorobowych w organizmie, najczęściej w układzie nerwowym człowieka. Jedni boją się na zapas, drudzy w panicznym strachu zadają pytanie dlaczego moje dziecko sięgnęło po niego? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.

Ostatnio zwróciła się do mnie o pomoc matka 18-letniego chłopca, której niepokój wzbudziło dziwne zachowanie syna. Miałem sprawdzić towarzystwo, w którym się obraca, kolegów szkolnych, których sposób bycia odbiegał od "normalnego". Robili na niej wrażenie wiecznie apatycznych. Podejrzewała, że są narkomanami i usiłują syna wciągnąć w ten nawyk. Miałem ratować chłopaka, który opuścił się w nauce, wagarował, stał się agresywny. W wyniku podjętych działań wykluczyłem podejrzenia matki. Pozostawało wyjaśnić z czego wynika jego zachowanie. Tego mogła dokonać tylko jego matka z którą kiedyś miał dość dobry kontakt emocjonalny. Na całe szczęście to nie narkotyki były powodem zmian jakie w nim zaszły lecz zwykłe problemy szkolne. Nie mógł sprostać zbyt wysokim obowiązkom stawianym zarówno przez rodziców jak i szkołę.

Zbliżał się czas matury, wiosna sprzyjała niestety w jego wypadku nieszczęśliwej miłości. Matka zareagowała prawidłowo, nie zbagatelizowała nietypowego zachowania i wysyłanych przez syna "sygnałów". Znając powód szczerze porozmawiała z nim o jego trudnościach, które stopniowo razem zaczęli rozwiązywać. Chłopak ten czując oparcie w rodzicach po narkotyk nie powinien sięgnąć. Mam nadzieję, że nie da się zwieść ani usłużnym kolegom ani dilerom, mówiącym o "wspaniałych" właściwościach tego specyfiku.

Inaczej było z 16-letnim Pawłem, który zbyt wcześnie chciał poznać "smak życia". Pragnienie zdobycia akceptacji i uznania kolegów sprawiło, że wyciągnął rękę po "lekki" narkotyk. Niepokój matki wzbudziły nieznane zapachy, które wyczuwała w pokoju syna. Była osobą palącą, dlatego nieznany zapach i zawartość paczek papierosów zaintrygowały ją. Zareagowała natychmiast. Potwierdziłem jej obawy. Syn palił trawkę i miał niewielki ilości haszyszu. Chłopak po zajęciach szkolnych obracał się w towarzystwie młodocianych narkomanów. Na całe szczęście Paweł miał za sobą sporadyczne "eksperymenty". Zmiana otoczenia, większa kontrola ze strony matki sprawiły, że zapomniał o uzależnieniu. Nie należy zatem od razu wpadać w panikę i traktować dziecka, jak narkomana.

W jego przypadku starczyły dwie wizyty w specjalistycznym ośrodku i troska matki.

Z Kingą było inaczej. Na wszelką pomoc było już za późno. Jej rodzice przegapili pierwsze symptomy, że dzieje się coś niedobrego. Żyli w niezachwianej pewności, że ich taka tragedia nie spotka. Ich córka narkomanką? To niemożliwe. Każde dziecko ale nie ich. Taka postawa bywa bardzo zgubna. Uwagę rodziców zwróciły dopiero ślady po ukłuciach. Sytuacja była poważna. Kinga zaczęła brać przypadkowo. Na jednej z imprez wszyscy palili trawkę, nie chciała być gorsza. Poznała tam chłopaka, który pokierował jej dalszym losem. Najpierw była zabawa, ciekawość, sposób na życie bez problemów, potem już tylko nałóg. Narkotyk stał się dla niej lekarstwem na domowy rygor, na kłopoty, na coraz częstsze złe notowania w szkole. Błyskawiczny odlot, złudna i krótkotrwała ulga. Potrzebowała pieniędzy, z domu zaczęły najpierw ginąć drobne przedmioty potem rodzinne precjoza, okoliczni sąsiedzi skarżyli się na uciążliwe towarzystwo dziewczyny. W końcu uciekła z domu. Poza ustaleniem dilerów i miejscem jej pobytu nie wiele mogłem pomóc. Najgorsze było to, że 19-letnia mądra, piękna dziewczyna nie chciała się ratować. Pomoc może być skuteczna tylko w tym wypadku gdy dziecko będzie współpracować z lekarzem i terapeutą. Rodzice do końca wierzyli, że się uda. Niestety, Kinga przedawkowała. Do dziś trzymam na pamiątkę jej zdjęcie i nie wierzę, że w tak głupi sposób można było zakończyć życie.

Dlatego ważnym jest aby nie przegapić tych pierwszych sygnałów, które mogą wskazywać, że dziecko sięgnęło po narkotyk. Lepszy nieuzasadniony niepokój niż późniejsza walka, nie zawsze zwycięsko zakończona, z tym strasznym nałogiem. Pamiętajmy, że chodzi o życie i zdrowie naszych dzieci. Czasy w których przyszło nam żyć są coraz gorsze, pojawiają się nowe zagrożenia i patologie. Mamy coraz mniej czasu na szczere rozmowy z dziećmi przytłoczeni sprawami dnia codziennego. Czasami spotykam na cmentarzu rodziców Kingi. Wiele by dali by zapomnieć o odnoszonych sukcesach zawodowych i cofnąć czas. Mają jeszcze jedną córkę i wiem że zrobią wszystko by historia się nie powtórzyła.

W żadnym momencie nie możemy uznać, że jesteśmy przegrani, że nasze dzieci utraciliśmy. Walczyć trzeba do końca!

 

p.s.

Z okazji zbliżających się Świąt pragnę złożyć wszystkim czytelnikom najlepsze życzenia i podziękować za napływające do mnie listy i e-maile.

"Szczęścia, dobrego zdrowia, powodzenia, oby troski życia zaginęły w mroku podczas nadchodzącego Nowego Roku.
By nastrój Świąt Bożego Narodzenia, pełny magicznego uroku,
był z Państwem każdego dnia nadchodzącego 2002 roku!"

 

Marcin Popowski

Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć