Lato czeka, czeka las – wakacyjne wyjazdy

Na kłopoty Popowski

Kolonie, jak potwierdzają doświadczenia z ostatnich lat, są dla niektórych organizatorów sposobem do szybkiego i łatwego zarobku. Dlatego ryzyko wysłania dziecka na źle zorganizowany obóz jest wysokie.

Obecnie dziesiątki biur podróży zajmuje się organizacją wakacyjnego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. Nie wszystkie jednak bywają solidne, nie gwarantują naszym pociechom wakacji atrakcyjnych i bezpiecznych. Organizatorzy przekonują rodziców, że właśnie to oni są tymi najlepszymi. Rzeczywistość jednak często mija się z obietnicami zawartymi w ofertach. Zanim wpłacimy pieniądze, sprawdźmy w jakich warunkach będą przebywały dzieci, co przewiduje plan kolonijnych zajęć i najważniejsze po serii tragicznych wypadków, jakim pojadą środkiem transportu w podróż. Odprowadzając dziecko na miejsce zbiórki, zwróćmy uwagę na stan autokaru, na liczbę kierowców. Nie wahajmy się zawiadomić Policji jeśli stan techniczny pojazdu budzi wątpliwości a kierowcy mogą sprawiać wrażenie nie trzeźwych. Stanowczo lepiej opóźnić wyjazd niż narażać dzieci na niebezpieczną podróż. Upewnijmy się czy opiekunowie mają fachowe przygotowanie, kto poprowadzi zajęcia sportowe, rekreacyjne i czy na miejscu będzie lekarz. Zaświadczenie potwierdzające zarejestrowanie kolonii lub obozu w Kuratorium Oświaty świadczy o tym, że wyjazd nie jest organizowany na „dziko” i że może podlegać kontroli.

Solidny organizator, powinien przygotować na piśmie plan letniego wypoczynku i takiej informacji możemy się domagać. Tylko mgliste zapewnienia, że wszystko jest w porządku i doskonale przygotowane to pierwszy sygnał, że cos może być nie w porządku.

Decydując się na obóz z rozszerzonym programem sportowym musimy mieć pewność, że dziecko jest do tego przygotowane kondycyjnie i rzeczywiście jest zainteresowane żeglarstwem, obozami wędrownymi, wycieczkami rowerowymi lub kajakarstwem. Nie ma sensu uszczęśliwiać go na siłę a przy okazji realizować naszych nie spełnionych marzeń z dzieciństwa o takiej formie wypoczynku. Gdy jednak interesuje go przygoda i traperskie życie, dajmy mu szansę na jej przeżycie.

Dobrze wybrany, odpowiedzialny organizator kolonii lub obozu, właściwie wyekwipowany „mały” podróżnik i łaskawa pogoda są gwarancją, że wróci on do domu szczęśliwy a my nie będziemy żałować wydanych na ten cel oszczędności.

Wielu rodziców staje często przed trudną decyzją puszczenia dziecka samodzielnie na wakacje. Przyzwyczailiśmy się, że do tej pory jeździło na wakacje z rodzicami, dziadkami, rodzeństwem czy też na kolonie. Kiedyś następuje moment, że latorośl się buntuje i nie chce jechać na wspólny wypoczynek. Nie chce naszej opieki, marzą mu się wakacje pod namiotem z koleżankami, kolegami, sympatią. I co z tym fantem zrobić?

Jest to na pewno jeden z trudniejszych momentów zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci. Zamyka jakiś etap wspólnego wypoczywania. Przypomina moment szybkiego dorastania i tzw. opuszczenie bocianiego gniazda. Rodzice czują się raptem niepotrzebni i odrzuceni, boją się o dziecko, które pozbawione ich opieki narażone być może na różnego rodzaju niebezpieczeństwa. Z góry zakładają, że taki wyjazd musi wiązać się z czymś negatywnym.

Dlatego w pierwszej kolejności to właśnie oni powinni uporać się z własnymi lękami. Muszą pogodzić się z myślą, że ich pociecha zaczyna się usamodzielniać, że w życiu jednych i drugich otwiera się nowy rozdział. Czy możemy zaufać dziecku? Jego wyjazd bez dozoru wiąże się z wieloma zagrożeniami. Nasze stanowisko w tej sprawie powinno zależeć od oceny dotychczasowego postępowania młodego człowieka. Czy nie zawiódł naszego zaufania, czy nie kłamał, czy nie był nie odpowiedzialny? Dajmy też wypowiedzieć się jemu, niech przedstawi dobre i złe strony takiego wyjazdu. Jego niechęć do takiej rozmowy przemawia na jego niekorzyść. Dojrzałość mierzy się między innymi otwartością na dyskusję, umiejętnością negocjowania i zawierania kompromisów. Jeśli nie chce tego uczynić to trudno obdarzyć je zaufaniem. Zawsze powinno liczyć się z naszym zdaniem i je szanować.

Po wspólnym zrobieniu listy „za i przeciw” i spokojnej analizie argumentów córka czy syn sami mogą dojść do wniosku, że na taki wyjazd jest jeszcze za wcześnie. Gdy jednak dziecko upiera się przy swoim musimy spróbować złagodzić negatywne strony. Na przykład ustalić formę kontaktu młodego człowieka z domem, załatwić kwaterę u znajomych gospodarzy zamiast pola namiotowego. Jeśli jednak przeważają minusy musimy powiedzieć, że na samodzielny wyjazd się nie zgadzamy. To rodzice są odpowiedzialni za dziecko i to nie tylko z prawnego punktu widzenia. Jego bezpieczeństwo jest najważniejsze.

W sytuacji gdy córka chce wyjechać z chłopcem dużą rolę odgrywa rzeczowa, pozbawiona emocji rozmowa. Jasno powinniśmy przedstawić córce odpowiedzialność jaka spoczywa na obojgu za ewentualne rozpoczęcie współżycia seksualnego i przestrzec przed AIDS. Czasami jest to pierwsza tego rodzaju rozmowa o dorosłym życiu i dlatego musi dać jemu poczucie, że zawsze może na nas polegać. Dorastanie to nie wrzucenie na głęboką wodę, jednak im wcześniej dajemy młodemu człowiekowi prawo do samodzielności tym później mamy mniej kłopotów.

Życzę jeszcze miesiąca przyjemnych, wesołych, pogodnych i bezpiecznych wakacji.

 

Marcin Popowski

Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć