I nie opuszczę Cię aż do rozwodu....

Na kłopoty Popowski

Być może tak powinny brzmieć zmodyfikowane słowa przysięgi małżeńskiej, bowiem znaczny odsetek par, które przysięgały sobie miłość aż do śmierci, prędzej, czy później się rozstają.

Każdy rozwód jest przygnębiający. Dla obu stron oznacza porażkę, zmarnowane lata bycia razem. Każdy z partnerów odsuwa od siebie odpowiedzialność za to co się stało. Nikt nie chce czuć się winnym poniesionej klęski. Łatwiej jest mówić, że „to nie z mojej winy doszło do rozwodu”. Przyczyny rozstań są różne. Należą do nich zdrada, różnice charakteru, alkoholizm, przemoc w rodzinie. Również ingerencja teściów w życie małżonków może być powodem rozpadu związku. Coraz mniej czasu poświęcamy rodzinie, za mało okazujemy sobie czułości, w pogoni za dobrobytem za rzadko bywamy z sobą. Wspólne spacery, posiłki, rozmowy należą do przeszłości. Rozwód niesie ze sobą cierpienie psychiczne spowodowane stratą osoby, która miała być przyjacielem i kochankiem na całe życie. Pogrążeni w smutku ze strachem myślimy o przyszłości. Kobietom sytuację komplikuje opieka nad dziećmi. Nie są pewne czy same potrafią zapewnić im normalny dom, czy dadzą radę je wychować a co najważniejsze utrzymać. Przez kilka lat stykania się w mojej pracy z problemem zdrady doszedłem do wniosku, że nie potrafimy mądrze kochać. Błędy zaczynamy popełniać już na początku małżeństwa, kiedy wszystko wydaje się szalenie proste. Gruchając jak dwa gołąbki nadskakujemy sobie i dogadzamy. Prym wiodą kobiety, które maja większe skłonności do poświęcania się dla ukochanego. Ciągle rozszerzają pole „matkowania” i oczywiście wszystko robią z wielkiej miłości, z dobroci serca. Nie zdają sobie sprawy z tego, że z czasem stają się nudne, odrywają się od partnera. Zaczynają go unieszczęśliwiać, bowiem każdy mężczyzna też chce coś zrobić dla swojej ukochanej. Odbieranie mu samodzielności prędzej czy później doprowadzi do zguby. Niedowartościowany mężczyzna zaczyna się buntować, co stanowi zagrożenie dla związku. Patrzę na moje klientki, które z męża zrobiły ubezwłasnowolnionego bambosza, a teraz dziwią się, że niczym sokół wyfrunął z małżeńskiego gniazdka ku innej kobiecie, która pozwoli rozwinąć mu skrzydła. Przy niej pokaże na co go stać. Moje obserwacje pozwalają mi powiedzieć, że dla większości mężczyzn psychika kobiety jest „białą kartą”. Z reguły nie mamy pojęcia o co naszym paniom chodzi. Są chimeryczne, tak często ulegają zmiennym nastrojom. Czasami wystarczy je przytulić, jak zagubionego ptaszka, czasami ani czułe gesty, ani czułe słowa nie pomagają. Kobieta jest odpowiedzialna za małżeński klimat, domowe ciepełko, do którego mężczyzna chce, albo nie chce wracać. I szczęśliwszy jest układ między szarą myszką i sokołem niż herod babą i zniewolonym „bamboszem”.

Dozgonną miłość, wierność i uczciwość małżeńską deklaruje około 90% ludzi. Z jakich powodów zawierają związki małżeńskie? Większość z nich odpowie, że sprawiła to miłość, poszli za głosem serca. Ważna też jest chęć założenia rodziny, posiadania dzieci, zalegalizowania związku, bo rodzina tego oczekuje. Czy dobre małżeństwo to cud? Nie, jeśli nie będziemy związku traktować jak czegoś co zagwarantowane jest raz na zawsze. Przez całe wspólne życie małżonkowie powinni zabiegać o swoje względy, mieć czas na wysłuchiwanie tego co partner ma do powiedzenia, prowadzić dialog. Nie jest to jedynym lekiem na całe zło, ale czasami pomaga odgonić kryzys.

Małżonkowie najczęściej decydują się na rozwód, dlatego, że nie umieją się porozumieć. Są zaborczy i niecierpliwi, gonią za ekscytującą miłością, chcą poszukać szczęścia u boku innego partnera.

Dla pani Małgosi, mojej ostatniej klientki zdrada ukochanego męża stała się dramatem. Podjęła decyzję o rozwodzie choć wie, że nie jest to słuszny krok. W głębi duszy wierzy, że nadal się kochają. On po prostu nie potrafi być wierny. Ona nie jest w stanie tego zaakceptować. Nie chce czekać aż się „wyszumi” i zacznie tęsknić za stabilnym domem. Dodatkowo boli reakcja koleżanek, które uważają, że jako rozwódka może uwieść im męża.

Aby małżeństwo było udane trzeba do niego dojrzeć, a wtedy słowa małżeńskiej przysięgi nie będą romantycznym przeżytkiem. I chociaż rozpadający się związek to jedno z najtrudniejszych wydarzeń w życiu pamiętajmy o tym, że mamy przed sobą jeszcze wiele możliwości i prawo do tego, by znowu być szczęśliwym.

Marcin Popowski

Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć