Agresywna młodzież

Na kłopoty Popowski

 

Ostatnia sprawa, którą prowadziłem dotyczyła odnalezienia dwóch wyrostków w wieku 14-16 lat, którzy kijami basebollowym dotkliwie pobili syna moich zleceniodawców.

Karol 19 letni, inteligentny, wysportowany młodzieniec w sobotnie popołudnie umówił się na jednym z leśnych parkingów ze swoimi kolegami. Stamtąd mieli kilkoma samochodami pojechać na wiosenną przejażdżkę po okolicznych terenach. Tchnienie wiosny uderzyło w młodzieńczą krew, matura się zbliża wielkimi krokami a i miło w ładną pogodę pograć w siatkówkę na łonie natury. Karol przyjechał samochodem który dostał od rodziców na swoją 18-tkę, był jak zwykle punktualny. Kiedy wyszedł z samochodu rozprostować nogi, został nagle zaatakowany. Cios padał za ciosem z dużą siłą, gdzie popadło! W samochodzie poleciały szyby i reflektor. Czas tego ataku to około 4 wlekących się jak żółw minut. Poza wyzwiskami ze strony atakujących nie padały żadne komentarze, nie stawiali żądań. Od taka po prostu forma „wyżycia się fizycznego”. Po swoim ataku nawet nic nie ukradli. Dopiero po 20 minutach nadjechała reszta kolegów, którzy nie mogli odnaleźć miejsca spotkania. Karolowi pomocy musiało udzielić pogotowie, koledzy rozpoczęli bezskuteczne poszukiwania.

Normalny człowiek nie jest w stanie tego zrozumieć i zadaje sobie pytanie, dlaczego agresja wśród młodzieży jest coraz większa i coraz powszechniejsza. Z jednej strony uśmiechnięta młodzież jadąca wypocząć i zrelaksować się z drugiej szukająca „mocnych wrażeń hołota”. Bojowa, bo w grupie i wyposażona w broń. Kij baseballowy jest bronią. Na jego posiadanie może uzyskać zgodę osoba uprawiająca w klubie sportowym baseboll.

Ostrzegamy nasze dzieci by uważały, nie chodziły wieczorami po ulicy, parku, lesie. Ale czy tak powinno być? Czy młodzi ludzie, którzy nie chcą rozrabiać powinni czuć się zagrożeni? Jak twierdzą psychologowie główną przyczyną agresji wśród nastolatków jest kryzys rodzinny. Często dorośli przedkładają własną wygodę i własne sprawy na dobro dziecka. Uważają, że skoro jest ubrane, nakarmione i ma spełnione zachcianki to wystarczy. W pogoni za pomnażaniem dóbr materialnych nie mają czasu na wychowywanie swoich pociech. No i milusińscy zajmują się sami sobą.

Kiedy zaczynają się kłopoty, pojawiają się zaniepokojeni rodzice. Wtedy jednak okazuje się, że dziecko wymknęło się całkowicie spod kontroli. Dom zaczyna traktować jak hotel, nie liczy się ze zdaniem ojca, ani matki, autorytetem dla niego są rówieśnicy, używa wulgarnych słów. Co ciekawe dzieci te nie zawsze pochodzą z rozbitych czy też dysfunkcyjnych rodzin.

W przypadku wyżej wspomnianego pobicia, obaj chuligani pochodzili z tak zwanych „dobrych domów”, ale ich rodzice nie mieli czasu aby pokierować nimi tak, żeby nie zeszli na złą drogę i wyrośli na porządnych ludzi. Pochłonięci zdobywaniem pieniędzy przegapili wkraczanie synów w niezwykle trudny okres dojrzewania i nie potrafili ustrzec przed niebezpiecznymi pokusami. Dziecko trzeba wychowywać od najmłodszych lat, uczyć go podstawowych zasad współżycia z ludźmi, szacunku dla starszych i historii, tolerancji, współczucia, wyrabiać sobie autorytet w jego oczach, a najważniejsze odróżniać dobro od zła! Trzeba je uczulać na krzywdę i cierpienia, na potrzeby innych ludzi, chęć niesienia pomocy, na dawanie a nie tylko branie.

Nie mam co prawda dzieci, ale myślę, że ich wychowanie to ciężka praca i czasami bywa bardziej stresująca niż zajęcie detektywa. Postarajmy się stawiać naszym pociechom pewne bariery i zakazy. Gapienie się godzinami w telewizor i oglądanie coraz bardziej okrutnych bajek, godzinne granie na komputerze w gry z których emanuje dalece idąca przemoc, włóczenie do późnych godzin z kolegami nie wiadomo gdzie, robienie tajemniczych interesów – to nie najlepszy sposób na życie. Młody, niedojrzały psychicznie i emocjonalnie człowiek nie powinien oglądać brutalnych, pełnych przemocy i agresji filmów, zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy na co dzień mamy do czynienia z chamstwem, a obyczaje nam zupełnie zdziczały.

 

Marcin Popowski

Sekretarz Zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Detektywów Polskich

Wróć